Praca na styku życia i śmierci - pomoc psychologiczna dla OSP
Praca strażaka to nie tylko gaszenie ognia i duma z dobrze wykonanego zadania– to również wyjątkowy stres i napięcie związane z traumatycznymi zdarzeniami w czasie akcji. To praca, w której nie mniej ważne od kondycji i siły są spokój, odwaga i ponadprzeciętna odporność psychiczna. Nie ma tu miejsca na strach czy wątpliwości. Stawką w tej „grze” jest ludzkie życie, a walka o nie odbywa się często w krytycznych warunkach: śmiercionośnym gorącu, wodzie, albo walących się budynkach.
Sytuacje stresujące pojawiają się w każdym miejscu pracy. Istnieją jednak grupy zawodowe szczególnie narażone na funkcjonowanie w stresie. Należy do nich Wasza grupa, której - poza czynnikami występującymi w innych zawodach – towarzyszą specyficzne generatory stresu. Na co dzień stykacie się z odpowiedzialnością za ludzkie życie, z ratowaniem zdrowia i mienia, z cierpieniem i śmiercią. Do tego dochodzi stan ciągłego czuwania, nadmierne przeciążenie pracą, braki kadrowe i sprzętowe oraz niedostateczne wynagrodzenia. Wszystko to sprawia, że mimo źródła ogromnej satysfakcji i ogromu wyzwań, praca w służbach ratowniczych należy do grupy najbardziej stresogennych.
Zagrożenia, przeciążenia, sytuacje konfliktowe, ciągły pośpiech oraz napięcia i urazy kumulują się i bez zastosowania odpowiednich środków zaradczych zaczynają wpływać destrukcyjnie na życie zawodowe, osobiste i rodzinne.
Co najbardziej dotyka strażaków w ich pracy? Czy to, że nie uda im się kogoś uratować mimo usilnych starań?
Tak, to też. Strażacy o długim stażu pracy (10-15 lat) wskazują, że najgorszymi akcjami były dla nich te z udziałem dzieci, które cierpiały, bądź których nie udało im się uratować. Albo gdy np. cała rodzina ginęła na miejscu i nic nie dało się zrobić. Gdyby udało im się zrobić cokolwiek, to oprócz stresu pojawiłoby się poczucie spełnienia, dobrze wykonanego zadania. Natomiast, gdy nic nie da się zrobić, pozostaje jedynie żal i poczucie bezsilności, a niejednokrotnie zwątpienie we własne możliwości i umiejętności. I te odczucia się kumulują w miarę przebiegu służby. Im większe jest doświadczenie zawodowe, tym większa styczność z dramatycznymi sytuacjami. I po tych kilkunastu latach pracy pojawia się ciągły powrót w myślach do tych najgorszych sytuacji, rozpamiętywanie. Kolejne wypadki przypominają te, które wydarzyły się wcześniej.
Jak sobie radzić z takimi obrazami?
Koniecznie należy dramatyczną akcję wspólnie „przegadać”. I tak często robią strażacy. Wspólne omawianie przebiegu akcji, żeby wyjaśnić jak najwięcej niedomówień, to czas, kiedy można wyrzucić z siebie żal i pretensję, że można coś było zrobić lepiej. Wzajemne pocieszenie i zapewnienie druhów, że zrobiliśmy wszystko co było można może przynieść ogromną ulgę. Terapeutyczny walor ma również poczucie, że nie tylko my doświadczamy skrajnie negatywnych emocji. Zapewne inni, którzy uczestniczyli w zdarzeniu mają podobne odczucia, borykają się z trudnymi wspomnieniami i poczuciem winy. Dobra atmosfera w drużynie i oczyszczająca rozmowa może niekiedy zastąpić fachową terapię.
Co jednak, kiedy takiej „drużynowej” terapii brakuje, lub czujemy, że jest ona niewystarczająca, lub zwyczajnie nie mamy na nią ochoty? O fachową pomoc można i należy prosić w każdej chwili, a szczególnie wtedy, gdy:
- niepokojące reakcje na przeżyty dramat trwają dłużej niż miesiąc, kiedy pomimo upływającego czasu czujesz się wciąż napięty, wyczerpany, trudno jest Ci kontrolować własną złość, jesteś bardzo przygnębiony;
- kiedy czujesz się zobojętniały i nic nie jest w stanie cię zainteresować;
- masz kłopoty z zasypianiem, dręczą cię koszmary;
- nie masz z kim porozmawiać, a czujesz taką potrzebę;
- Twoje stosunki w pracy uległy pogorszeniu;
- Twoje stosunki w domu uległy pogorszeniu;
- wydaje Ci się, że palisz, pijesz za dużo lub zażywasz zbyt dużo leków;
- Twoja praca nie daje Ci satysfakcji;
- czujesz się przeciążony;
Szukaj pomocy psychologa gdy:
· udział w trudnych akcjach ratowniczych zaburza Twoje codzienne funkcjonowanie, bliscy zauważają, że stałeś się inny niż kiedyś;
· czujesz się odrętwiały, odczuwasz pustkę emocjonalną, masz problemy ze snem, unikasz myśli i rozmów na temat trudnego przeżycia, ponieważ podczas takich rozmów doświadczasz ponownie silnego stresu;
· nadużywasz alkoholu, otrzymujesz informację od bliskich, czy znajomych, że pijesz za dużo lub gdy sam zaczynasz się zastanawiać, czy Twoje picie nie wymyka się spod kontroli;
· doświadczasz przemocy psychicznej, fizycznej lub sam ją stosujesz;
· szybciej niż kiedyś reagujesz złością, jesteś agresywny, nadpobudliwy, nadmiernie czujny;
· często bywasz smutny, myślisz, ze lepiej byłoby nie istnieć, rozmyślasz o śmierci, izolujesz się od ludzi, jesteś apatyczny, doświadczasz braku energii, nie interesują cię sprawy, które kiedyś sprawiały Ci przyjemność;
· przeżywasz trudności małżeńskie, rozstałeś się ze swoim partnerem życiowym, masz utrudnione kontakty z dziećmi;
· Twoje dzieci sprawiają problemy wychowawcze, np. zażywają narkotyki, dopalacze, wagarują;
· doświadczasz przemocy psychicznej ze strony kolegów w pracy/przełożonych, jesteś poniżany, wyśmiewany, wyeliminowany ze wspólnych działań zespołu;
· czujesz, że to co robisz nie ma sensu, odczuwasz stale zmęczenie nawet po całej przespanej nocy, wewnętrzne wypalenie;
· doświadczyłeś śmierci ważnej dla Ciebie osoby lub jej ciężkiej choroby.
Zespól Stresu Pourazowego zaczyna się od ekspozycji na traumatyczne wydarzenie lub ich kulminację. Rozpamiętywanie i obsesyjna analiza przeradzają się w powtarzające się przeżywanie tragicznej sytuacji, nieustannie ujawniając bolesne szczegóły tego doświadczenia. Wg badań około 20% strażaków biorących udział w akcjach spełnia co najmniej jedno kryterium, a u 4% zdiagnozowano pełny zespół stresu pourazowego (PTSD). W porównaniu do ratowników medycznych strażacy są zdecydowanie gorzej wyedukowani w kwestiach zdrowia psychicznego i, co za tym idzie, są nieprzygotowani na radzenie sobie z tym syndromem. Niewielkie drużyny OSP z mniejszych miejscowości, nierzadko oddalonych od ośrodków zdrowia zwyczajnie nie mogą liczyć na fachową pomoc terapeuty czy psychologa w krytycznej sytuacji. Często też druhowie sami nie zdają sobie sprawy z powagi własnego stanu ani z konieczności otrzymania pomocy psychologicznej. Pokutuje też mylne przekonanie, że szukanie tego rodzaju wsparcia czy pomocy to oznaka słabości dyskwalifikującej do zawodu zarówno w oczach kolegów jak i przełożonych.
Zorganizowana pomoc psychologiczna dla drużyn OSP praktycznie nie istnieje. Rzadkie przypadki stałej współpracy jednostek z terapeutami lub organizacji warsztatów czy jednorazowych sesji pomocowych to chlubne wyjątki. Zdecydowanie lepiej sprawa wygląda w PSP, gdzie krajowy koordynator ds. pomocy psychologicznej zapewnia bieżącą możliwość odbycia konsultacji psychologicznych (telefonicznych lub on-line). Na etatach pracują profesjonalni psychologowie specjalizujący się w pracy z służbami ratowniczymi.
Może warto podjąć temat w Waszych remizach i pokusić się choćby o organizację warsztatów z psychologiem z najbliższego ośrodka zdrowia. Czasem proste schematy postępowania i świadomość własnych stanów emocjonalnych w sytuacjach ekstremalnych mogą uratować przed poważniejszymi konsekwencjami (depresja). Mogą też „zaimpregnować” drużynę, przygotowując ją na trudny czas radzenia sobie z emocjami w akcjach na styku życia i śmierci.





