"Oko Saurona" czyli spektakularny pożar na wodach Zatoki Meksykańskiej

2 lipca około 150 metrów od platformy wiertniczej na półwyspie Jukatan doszło do wycieku gazu z podwodnego rurociągu firmy Pemex. Firma zanotowała wyciek około 5:15 rano. Przez ponad pięć godzin pracownicy próbowali zamknąć zawory międzysystemowe, aby uniknąć dalszego rozprzestrzeniania się gazu. Przez kolejne kilka godzin strażacy za pomocą specjalnych statków walczyli z ogniem. Na licznych nagraniach z miejsca zdarzenia pożar bardziej przypomina erupcję wulkanu. Jasne pomarańczowe płomienie wyskakujące z wody przypominające stopioną lawę zostały nazwane w mediach społecznościowych „okiem ognia” ze względu na okrągły kształt płomienia, który szalał w niewielkiej odległości od platformy wiertniczej Pemex. Gaz wyciekł z 12-calowego rurociągu podmorskiego leżącego na głębokości 78 metrów, ale przyczyna powstania ognia jest niejasna – stwierdza w komunikacie Pemex.
 
Podmorski gazociąg znajduje się 150 metrów od platformy Ku-Charly na wodach Zatoki Meksykańskiej, naprzeciwko wybrzeża Ciudad del Carmen w stanie Campeche. Platforma Ku-Charly działa jako część dużego kompleksu Ku Maloob Zaap. To jedno z największych meksykańskich pól, produkujące około 95 tys. baryłek ropy dziennie. W katastrofie nikt nie ucierpiał.
Jak ocean może się zapalić?
Katastroficznym obrazom krążącym po mediach społecznościowych zwykle towarzyszy komentarz, że ​​ocean się pali. W rzeczywistości jednak sam pożar ma miejsce na powierzchni, jak wyjaśnia Simon George, profesor geochemii organicznej na Macquarie University w Australii. „Pożar został spowodowany przez metan i prawdopodobnie inne mokre składniki gazu (etan, propan itp.) zapalające się na powierzchni oceanu po wycieku z rurociągu”. Sugeruje on , że w jednym miejscu musiał istnieć wystarczający strumień gazu ziemnego, aby podtrzymać ogień i utrzymać go w ruchu, co skutkuje poruszającymi wyobraźnię obrazami. I chociaż ciągły przepływ metanu jest problematyczny – jest to gaz cieplarniany – zauważa, że ​​ogień mógł pomóc w opanowaniu części szkód. „Jedną dobrą rzeczą w pożarze jest to, że pochłonął część wyciekających węglowodorów” – powiedział.
Ekolodzy ponownie biją na alarm!
Greenpeace po raz kolejny wezwał koncerny do rezygnacji z wydobycia kopalin i przejścia na źródła odnawialne, których wykorzystanie nie grozi katastrofami ekologicznymi. Ekolodzy tłumaczą, że nawet tak , wydawałoby się, krótkotrwała awaria może mieć katastrofalne i długofalowe skutki w środowisku naturalnym. Ogień płonął przez ponad pięć godzin, zanim został ugaszony – już za późno, aby uniknąć niszczącego wpływu gazu wnikającego w skrzela i skórę ryb i innych zwierząt morskich. Ryby na obrzeżach pęknięcia rurociągu mogą wyczuć gaz i uciec, ale inne szybko się zdezorientują i prawdopodobnie zginą w ciągu 2 dni po ekspozycji na truciznę.
Petróleos Mexicanos, znany również jako Pemex, jest państwową spółką odpowiedzialną za rurociąg. Mają już długą historię poważnych wypadków przemysłowych – w tym wycieków ropy i wybuchów – które spowodowały, że kilku jej urzędników zostało oskarżonych o zaniedbanie. Dziś firma jest zadłużona na ponad 100 miliardów dolarów, co również rodzi pytanie, co zostanie zrobione z niszczejąca i zaśmiecającą ocean infrastrukturą starych platform wiertniczych i rurociągów, gdy przemysł zostanie „wycofany”.
 
    Zatoka płonie z powodu wycieku gazu, zanieczyszczenia z przemysłu paliw kopalnych nie są mierzone, kraj ocieplił się o 1,4 ° w ostatniej dekadzie, 70% terytorium brakuje wody, zapadliska powstają w wyniku stresu warstwy wodonośne. To jest kryzys klimatyczny w Meksyku.
 
Pożar instalacji Pemexu jest 16 poważną katastrofą instalacji ropy i gazu, jakie miały miejsce w latach 2010-2021. Najpoważniejsza, największa i najdroższa miała miejsce 11 lat temu także w Zatoce Meksykańskiej. 22 kwietnia platforma wiertnicza Deepwater Horizon zatonęła u wybrzeży Luizjany po 36-godzinnym pożarze, który nastąpił po ogromnej eksplozji, w której zginęło 11 osób.
Podmorski wyciek ropy z odwiertu trwał 3,5 miesiąca i został zatrzymany dopiero 4 sierpnia. Około 5 milionów baryłek ropy naftowej przedostało się do wód Zatoki Meksykańskiej powodując największą katastrofę ekologiczną w USA; śmierć poniosły miliony morskich organizmów; zanieczyszczenie wybrzeży amerykańskich stanów Luizjana i Floryda trwało wiele miesięcy.
Po wypadku władze kraju wprowadziły czasowy zakaz połowów w strefie zagrożenia, zamykając dla rybaków ponad jedną trzecią całej zatoki. Platforma, na której doszło do wypadku, należała do szwajcarskiej firmy Transocean. Amerykańskie korporacje Halliburton Energy Services i Cameron International były bezpośrednio zaangażowane w przygotowanie platformy do działania. W chwili wypadku obiekt był obsługiwany przez British Petroleum.
Śledztwo wykazało ogromne zaniedbania koncernów w procedurach bezpieczeństwa. BP musiał zapłacić gigantyczne odszkodowanie tak osobom indywidualnym jak i firmom. Poszło na to ponad 20 mld dolarów. Łącznie koncern stracił ponad 50 mld dolarów.